*Louis*
Wiedziałem, że to nie będzie proste. Wiedziałem, ale nie podejrzewałem, że aż tak. Owszem, zajmujemy się takimi rzeczami, robimy nawet gorsze rzeczy. Ale porwać córkę prezydenta miasta oraz córkę najlepszego policjanta w Londynie? Nie, to jest cholernie trudne. Ale... po co? Po co je mamy porwać? One nikomu nie wadzą, nie sprawiają żadnych problemów. Ale jak Justin sobie coś wymyśli, nic go nie powstrzyma. Na pewno chce je przelecieć. To kolejna rzecz, której nie rozumiem, było tyle dziewczyn, ale on musiał wybrać je. Co w nich takiego jest? Nie damy rade tego zrobić. Niall jak zwykle się boi, przez niego jeszcze bardziej się denerwuję. Córkę prezydenta miasta? Córkę najlepszego policjanta? Szlag, skoro Bieber jest taki mądry, niech sam to zrobi. Gdybym tylko mógł, by mnie nie było w The Masters. Nie spełniałbym rozkazów Justina. Ale on może wszystko. Dosłownie. Dobrze pamiętam jak kiedyś załatwił chłopaka, który nie chciał wykonać polecenia. Równie dobrze ja i Harry, moglibyśmy go zabić, ale jak już mówiłem. On rządzi, ma kontakty, wpakowałby nas do kicia. Nie chcę siedzieć. Ale muszę zacząć obmyślać plan tego porwania. Sam nie dam rady. Ktoś musi obserwować dom, a ktoś inny dowiedzieć się co robią, gdzie i kiedy. Potrzebny jest Harry i z pewnością Liam. Niall mógłby być przydatny do innych spraw, tak samo jak Zayn. W sumie nie widziałem tych dziewczyn, wiem tylko, że jedna ma na imię Susan. Tej drugiej nie znam. Nie wiem jak wyglądają, ale muszą być ładne, skoro Bieber je chce. Ugh, a niech go diabli wezmą. Zresztą jak mamy to zrobić, skoro ich ojcowie wiedzą gdzie są, znają każdy ich krok. A ta druga ma własnego ochroniarza. Hm, będzie trzeba go załatwić. Sprawdziłem już w internecie co i jak. Johnsonowie wyjeżdzają, biorą urlop, a ojciec tej drugiej ma delegację. To dobrze wróży. Być może wszystko będzie dobrze. A co jak nas nakryją? Bieber jak zwykle się do niczego nie przyzna, pójdziemy siedzieć, w końcu to są córki dwóch znanych osób.
- Harry? - zawołalem do słuchawki telefonu.
- Nawijaj.
- Mamy nowe zlecenie. Mamy porwać córki policjanta i prezydenta miasta.
- Fuck. - Harry zaklął. On też zdawał sobie sprawę jakie to będzie trudne do wykonania. - Bieber oszalał.
Westchnąłem głośno i odgarnąłem włosy z czoła.
- Ta pierwsza ma na imię Susan, tej drugiej nie znam.Wiem, że chodzą razem z Lily do szkoły. Ona może nam pomóc.
- Co kurwa? Ta suka nie wie nawet jak ma na imię.
Harry nienawidził siostry Zayna. Rozumiałem dlaczego, była pusta, laluniowata. Ale mogła nam pomóc. Była mściwa i lubiała sprawiać innym przykrość.
- Hey, to ja jestem tym mądrzejszym. Posłuchaj mnie, ona nam pomoże. - lekko się uśmiechnąłem. - Wiem, że ona myśli tylko o sobie, ale może coś zdziałać. Na pewno wie jak się nazywają, na pewno wie gdzie mieszkają.
- Niech ci będzie. - chłopak poddał się. - Więc Bieber sobie znalazł nowe dupy do bzykania?
- To nie nowość. Dobra, poinformuj reszte chłopaków o tym, musimy już dzisiaj to zrobić. Niedługo się spotkamy. - zamknąłem oczy z niezadowoleniem.
Harry coś mruknął na pożegnanie i rozłączył telefon.
Więc operację " porwać córki " uważam za rozpoczętą.
Start.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz