Musiałem...
Idę do tego cholernego domu Zayna! Po co? Lily i tak zapewne nam nic nie powie. Znam ją. To głupia dziwka. Może mieć wszystko i ma wszystko. Zayn próbuje zastąpić jej rodziców. Czym? Kosmetykami, drogimi ciuchami, on próbuje dać jej cały świat. I tak nic to nie da. Dla niej to za mało. Zayn widzi w niej aniołka, a inni pustą, wymalowaną lalunie. Zapewne Lily, będzie chciała coś w zamian. Hm.
- Louis, musimy tam iść? Serio?
- Kurwa. Harry przestań jęczeć. Jesteśmy już przed domem.Możesz spierdalać. Jak chcesz.
Prychnąłem pod nosem, ale z niechęcią otworzyłem przed sobą drzwi.
W salonie siedziała rozłożona na kanapie Lily. Oprócz pustaczki były siostry Nialla.
Prychnąłem pod nosem, ale z niechęcią otworzyłem przed sobą drzwi.
W salonie siedziała rozłożona na kanapie Lily. Oprócz pustaczki były siostry Nialla.
- Lily, posłuchaj! Ja, Zayn, Harry i reszta mamy do ciebie sprawę. Pomożesz? - zapytał Louis, siadając na fotelu naprzeciwko siostry Zayna. Ja ciągle stałem. Nie miałem zamiaru siedzieć i patrzeć na wytapetowaną twarz Lily. Irytowało mnie w niej wszystko, począwszy od głosu, stylu wypowiedzi, od ubioru, od czubka głowy do stóp. Irytująca była nawet jej twarz. Nie to, że była jakaś okropna, ale chodzi o to... po prostu nie była w moim typie, kilo tapety na gębie oraz ten jej charakter.
Nagle zaśmiała się głośno wymalowana panienka.- Ty i ten wieśniak Harry, chcecie coś ode mnie?
- Tak, Lily, oni chyba proszą cię o pomoc. - nie myśląc nad swoją wypowiedzią, dodała najgłupsza z ich gromady, czyli Meg.
- Chyba wiem, ty głupia Meg.- rzekła z pogardą Lily, unosząc jedną z brew. -Chcę coś w zamian.
- Wiedziałem.
- Harry, daj jej dokończyć.- miałem dosyć Louisa jak i zarówno tej wiedźmy. Ale, co zrobić, Lou i tak jest "najważniejszy".
- Co miałabym zrobić, dla was kretyni?
- Powiesz nam coś o dwóch dziewczynach. Dokładnie o córce prezydenta miasta i córce najlepszego policjanta w mieście. Chodzi o jakąś Susan i jej przyjaciółkę.- powiedziałem szybko, ale Lily nie była zachwycona. Mina jej zrzedła i założyła ręce na klatce piersiowej. Posłała spojrzenie dla swych przyjaciółek, po czym spojrzała na Louisa z wyzywającą miną.
- Louis, ja ci pomogę. Zrobię co zechcesz.- rozkochana w Louisie, Julie, próbowała zwrócić na siebie uwagę. Niestety, nie wychodziło jej to .Chłopak skupiał się na tym co do powiedzenia ma Lily.
- Te dwie nędzne panienki? One są idiotkami. Co one was obchodzą? - doskonale sobie zdałem sprawę, że Lily nie darzy ich sympatią. No cóż, ale kogo ona lubi?
- To powiesz czy nie?- podniosłem głos, przerywając mowę laluni. Cofnąłem się o krok do tyłu, a Louis posłał mi spojrzenie pełne dezaprobaty.
- Najpierw umówicie mnie z Liamem, potem Harry i Lou. - odezwała się Lily.
- Dobra! Jak chcesz...- westchnąłem. Szczerze mówiąc śmieszyła mnie jej prośba. Nie miałem pojęcia, że tak łatwo pójdzie. Liam raz przejdzie się z nią do kina, a co do nas - to coś ją pojebało. Nienawidzę tej suki, ale muszę się z nią umówić, wolę to niż mieć problemy u Biebera.
Ale któż by podejrzewał, że ona kocha się w Liamie? Ale szczerze mówiąc, ona nie ma nawet szans na coś poważnego z nim. Liam to podrywacz, on nie może być z jedną dziewczyną. To jest po prostu, heartbreaker.
- Susan i Darcy, nazwiska nie zn... - zaczęła siostra Malika.
- Lily, jak to nie znasz? Przecież to... - zdziwiła się Meg.
Lily zgasiła ją spojrzeniem, po czym Meg zamknęła usta. Więc je znała, i to dobrze.
- Mają 17 lat. Są nierozłączne. Jedna ma brązowe włosy i jest średniego wzrostu, druga jest blodynką i jest wysoka. Susan jest dobra w łyżwiarstwie figurowym, a druga chodzi na gimnastykę. - nareszcie Lily mówiła od rzeczy. To chcieliśmy wiedzieć. - A i z tego co wiem, to chyba jutro nocują u siebie.
Klapnąłem na miękkim fotelu. Może tyle wystarczy. Przynajmniej mam taką nadzieję. Dobrze, że u siebie nocują, będzie prościej. Mniej zachodu.
Spojrzałem na Tomlinsona, też miał ulgę na twarzy.
- Ale, Louis, Harry! Po co wam one ja i Meg jesteśmy lepsze. Możemy dać wam więcej niż myślicie. Naprawdę.- zapewniła Julie, a ja byłem po prostu pod podziwem jej tępoty.
Super. Ale interesujące. Dwie rozkochane, robiące sobie nadzieje idiotki!
Potarłem kciukiem prawą skroń, Meg i Julie nie były złe z wyglądu, bynajmniej w nie moim typie. Ani w typie żadnego z nas. Kiedyś Bieber spotykał się z nimi, `spotykać` - mam na myśli, że sypiał z nimi każdego dnia. Westchnąłem cicho, nie chciałem tu siedzieć, każdy o zdrowych umysłach by nie chciał. Rozmawiać z trzema dziewczynami, które nie myślą. Spoglądnąłem na Tomlinsona spod brwi, również nie zwracał uwagi na osoby znajdujące się w tym ekskluzywnym pomieszczeniu. Co tu mówić, Zayn ma tyle zleceń, w dodatku, które są bardzo dobrze płatne. Co ja gadam, zarabiamy tu same tysiące. On próbuje pieniędzmi zrekompensować brak rodziców. Trzy lata temu, rodzice Zayna i Lily mieli wypadek samochodowy, wpadli samochodem do wody i niestety, woda napierała na drzwi, więc nie mogli ich otworzyć . Końca można się domyślić. Od tamtej pory Zayn nie może sobie darować tego i zaczął pracować. Wybrał złą pracę, tak samo jak reszta moich przyjaciół, każdy z nas nie chce tu pracować, ale mus to mus. Nasza piątka ma problemy osobiste, wiadome, inaczej byśmy tu nie pracowali.
- Co tu się dzieje? - spytał ze swym akcentem, który większość dziewczyn uwielbiała. Na mnie nie działał, może dlatego, że jestem hetero? Parsknąłem sam do siebie, czym zwróciłem uwagę dziewczyn, które posłały mi pełne uwielbienia spojrzenia. Walczyłem z pokusą, aby nie pokazać im środkowego palca, ale na szczęście tego nie zrobiłem.
Lily wstała, i zaczęła nawijać dla Zayna.
- No, Harry i Louis, przyszli tu z prośbą. No i my ją spełnimy, ale jeżeli umówią mnie z Liamem. Potem z Harry'ym i Louisem. No i pójdziemy na randkę. Ale jeżeli się wymigają to pożałują. A wiesz czy Liam ma dziewczynę? A może się z kimś spotyka? A kiedy ma czas wolny? A tak w ogóle, to kiedy ja i Harry pójdziemy na randkę? Ej, ale wiecie, że ja wam zrobię piekło, jeżeli się nie umówicie ze mną... Zayn, powiedz, nie mogę zniesć tego, nie zasnę... - nie mogła skończyć, a jej usta się nie zamykały.
- DOSYĆ, LILIANNE! - ryknął na nią Zayn, co zawsze dawało wymierzony efekt. Lily nigdy nikogo nie sluchała, nigdy, ani mnie, ani Louisa, ani Liama. Nikogo. Biebera też nie. Ale wobec Zayna miała respekt. Chyba rozumie to, że ona jest jego całym światem.
Lily się zamknęła i usiadła pokornie na łóżku z założonymi rękoma na klatce piersiowej.
Zayn oparł się o mój fotel, jego dżinsowa kurtka dotykała moich pleców.
- Po pierwsze, słuchaj Lily. Nie będzie żadnych randek. Zwłaszcza z Liamem. Nie obchodzi mnie to, że ci się podoba, ale znam go. Ty też go znasz. Bierze pierwszą, lepszą do łóżka i ją bzyka. - Taa, jak ona już nie jest dziewicą, kurwa, pomyślałem. - Jest moim przyjacielem, ale znam go dobrze. A co do Harry'ego i Louisa. - spojrzał na nas z góry. - Z nimi możesz sobie iść.
- Ale Zayn...
- Nie i koniec. Do widzenia tobie i twoim koleżankom. Muszę pogadać z chłopakami.
Byłem wdzięczny dla Zayna za te słowa, bo te idiotki sobie wyszły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz